czwartek, 7 listopada 2013

Niezwykła sztuka zjadania gofra

Pierwszym elementem, bez którego nie sposób wyobrazić sobie wyjątkowej sztuki zjadania gofra, jest obowiązkowe poparzenie palców, na które należy być przygotowanym, szczególnie od strony mentalnej. Nieodpowiednie przygotowanie psychiczne lub jego brak niesie ze sobą wysokie ryzyko utraty tak zwanej masy nadgofrowej, niezależnie od tego, z czego owa masa jest stworzona i ile jej jest. Łatwo odgadnąć, że w tej fazie w najlepszej sytuacji znajdują się zatem gofrożercy spożywający ten specjał całkowicie bez dodatków, lub też z jedynie niewielkim udziałem cukru pudru. 

Wielbicieli wyszukanych odmian gofra, którzy na równi ze smakiem ciasta cenią sobie masę nadgofrową w postaci gorącej czekolady [patrz ilustracja poniżej] lub bitej śmietany, bardziej od poparzenia przeraża jednak kolejny etap niezwykłej sztuki zjadania, związany z gryzieniem gofra. Łapczywe kąsanie bez zastanowienia i obrania właściwej taktyki kończy się zazwyczaj całkowitym zapaskudzeniem twarzy, począwszy od nosa, poprzez czoło i policzki, na czubku brody kończąc [patrz ilustracja poniżej raz jeszcze]. Z tegoż to powodu opracowano kilka strategii obgryzania ciasta, a do najpopularniejszych należy szybkie nadgryzanie brzegów gofra połączone z delikatnym wciąganiem ustami masy nadgofrowej w celu uszczuplenia jej ilości. Przy odpowiedniej wprawie uzyskanej po latach treningów, z takiego pojedynku - wierzcie mi - można wyjść całkowicie bez szwanku. 

Wówczas pora zacząć rozważać awans na najwyższy poziom sztuki zjadania gofra, czyli na zmierzenie się z najwykwintniejsza formą: gofrem z bitą śmietaną i owocami, polanym - na dodatek - czekoladą bądź sosem malinowym. Stosowaną dotychczas taktykę nadgryzania należy wówczas bezwzględnie porzucić, podczas jej wykorzystywania istnieje bowiem ogromne ryzyko utraty owców umieszczonych na brzegach ciasta. Moderniści sugerują unieruchomienie najbardziej niesfornych owoców głęboko w śmietanie za pomocą palca wskazującego, z czym nie mogą się pogodzić Ortodoksi, starający się dokonać powyższego za pomocą odpowiedniego balansu gofrem w lewo i prawo wspomaganego subtelnymi dmuchnięciami. 

Najważniejsze jednak podczas tych wszystkich czynności, niezależnie od tego którą odmianę gofra zjadamy i jaką strategię zastosowaliśmy, jest zachowanie czujności, by nam ktoś gofra znienacka nie zeżarł.


2 komentarze:

  1. Czoło widzę też uczestniczyło w procesie jedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze parę innych części ciała :D

      Usuń