sobota, 7 lipca 2012

Góra Świętej Anny

Na początku maja wzniesienia wokół Góry Świętej Anny utkane były kwitnącym rzepakiem, który zawsze jest wdzięcznym tematem na zdjęcia. Pech chciał, że przejeżdżając tamtędy nigdy nie miałem ze sobą aparatu. A jak już pojawiłem się na miejscu w odpowiednim czasie i z aparatem w dłoniach - rzepak zniknął. 

Za to złote światło zachodzącego słońca delikatnie podświetlało zielone kłosy zbóż. W gorącym powietrzu rozchodził się jednostajny szum pobliskiej autostrady. Komary cięły na potęgę. Z jednej strony wzgórza w oddali zarysowywał się kształt średniowiecznego klasztoru, z drugiej - kominy pobliskiej koksowni. 





sobota, 30 czerwca 2012

Art Naif.

Na sobotni poranek Najlepsza z Żon zaplanowała rodzinną wycieczkę do pobliskiej galerii - Szyb Wilson. Dzieciarnia, która jeszcze nigdy nie miała okazji być w prawdziwej galerii malarstwa cała podekscytowana zbliżającą się wyprawą. Tata, który już w swoim życiu kilka galerii różnego rodzaju odwiedził, do przedsięwzięcia podchodził nieco sceptycznie. Słyszał, co prawda, że powstają gdzieniegdzie jakieś interaktywne muzea, w których już nie spotyka się recytujących z pamięci informacji o każdym eksponacie, znudzonych swoją pracą, przewodników ale jako, że nie widział na własne oczy to nie wierzył.

Kiedy jednak cała rodzinka przekroczyła próg wystawy Art Naif Festiwal to dzieciarnia oniemiała z wrażenia. Tata z resztą też.

Różnorodność barw i technik, mnogość szczegółów i dbałość o detale, pomysłowość autorów i ich wizje - wszystko to zapiera dech w piersiach. Dziś mam pewność, że nie ma lepszego początku dla zaznajomienia dzieciaków z szeroko rozumianą sztuką niż sztuka naiwna.  Proste, często pozbawione perspektywy i światłocienia, wyglądające jakby malowane ręką dziecka, obrazy zachwyciły nasze córy. Dziewczyny biegały od obrazu do obrazu, co chwilę pokazując sobie bądź nam jakiś szczególik. 

My także bawiliśmy się świetnie, oglądając wizje autorów z różnych stron świata a czyniąc to w takim miejscu - dawnym szybie kopalni Wieczorek, w pobliżu katowickiego Janowa, gdzie powstała słynna grupa Teofila Ociepki nabraliśmy chęci na powtórne obejrzenie genialnego filmu Lecha Majewskiego - Angelus. Kto nie widział niech najpierw odwiedzi Art Naif Festwial, a później do wypożyczalni i nadrabiać zaległości!

Marysia podziwia sztukę naiwną.
Jedna z sal wystawowych Galerii Szyb Wilson
Instalacja Przestrzeń Sterylności - Gabinet Lekarski
Prace zdobywcy Grand Prix 2009 - Jeana Deletre

środa, 20 czerwca 2012

Tajemnica Miłości

Trwające Euro 2012 (nie bez przyczyny ten wpis pojawia się w dniu, w którym nie są rozgrywane spotkania turnieju) skutecznie przeszkadza mi w aktualizowaniu bloga, choć wpisów oczekujących co niemiara: o Baczyńskim i o Piątku, o Oblężeniu Pereza-Reverte, o Cormacu i o żółwiu z Dziećkowic.

Tematy na szybkie notki dostarczają za to dzieciaki. Marta załapała straszną fazę na krótkie powieści Martina Widmarka z serii Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai.

Najlepsza z Żon, Tajemnicę Miłości przywiozła w sobotni poranek. Marta natychmiast książkę przechwyciła zapewniając, że nie będzie czytać tylko poogląda (skądinąd fajne) ilustracje. Z powieścią nie rozstawała się przez cały dzień (na kocu przed domem, na stole przy obiedzie, na kanapie podczas oglądania bajek itp.) oczekując wieczoru gdy zasiądzie wraz z mamą do czytania.

Tuż przed snem Magda rozpoczęła czytanie: Marta nawet nie mruga z wrażenia, cała zasłuchana, Marysia za to z każdym zdaniem ma coraz cięższe powieki a z każdą przewracaną stroną coraz cięższych oddech. Nagle, po kilkunastu minutach czytania, gdy intryga gęstnieje a my jesteśmy coraz bardziej pewni, że nasza młodsza córa już śpi i z pewnością nie śledzi akcji powieści, Marysia podnosi się z szeroko otwartymi oczami i konfidencjonalnym szeptem mówi:

- To higienistka Mary ukradła te pieniądze...

Nie byliśmy w stanie powstrzymać śmiechu.